Rzeczy, które zrozumie tylko sneakerhead

Myślisz, że jesteś sneakerheadem? Jeśli tak, te zjawiska nie będą Ci obce!

Znasz jakiegoś sneakerheada? Z pewnością ma na sobie codziennie inną parę najnowszych kicksów, a połowę wypłaty przeznacza na kolejną parę niemal identycznych kicksów, o czym chorobliwie chwali się w pracy. To, co dla przeciętnego posiadacza butów sportowych może wydawać się bardzo dziwne, dla sneakerheada będzie codziennością! Oto 10 rzeczy, które pojmie tylko prawdziwy pasjonat i kolekcjoner butów sportowych.

Bycie sneakerheadem to prawdopodobnie najfajniejsze hobby, jeśli chodzi o kolekcjonowanie czegokolwiek. Ludzie zbierający komiksy, pokemony czy znaczki po prostu nie wyglądają tak modnie i świeżo, gdy uprawiają swoją pasję. Ubranie którejś z tych rzeczy publicznie może skutkować tym, że zostaniesz aresztowany. Ten powiedziany przez pewnego sneakerheada dowcip stał się niestety przedmiotem wyśmiewania i niewłaściwego odbioru sneakerheadów przez ludzi, którzy nie rozumieją często ich sposobu życia. W imieniu wszystkich maniaków kicksów postanowiliśmy zlikwidować złe wyobrażenia o tej grupie społecznej. Fani sneakersów muszą pomóc zrozumieć swoją pasję swoim przyjaciołom i rodzinie. Oto przewodnik, którym możesz podzielić się z osobami, które po prostu nie rozumieją hobby, jakim jest zbieranie sportowych butów. Oto lista 10 rzeczy, których nigdy nie zrozumie nikt, poza sneakerheadem.

Posiadanie kilkudziesięciu par butów

Można zbierać praktycznie wszystko, ale jeśli chodzi o buty sportowe, dziesiątki lub nawet setki par po prostu nie mają sensu dla osób z zewnątrz. Każdy ma przecież tylko dwie stopy, prawda? Na dodatek potrzebna jest ogromna ilość miejsca, które taka kolekcja zajmuje. Tymczasem sneakerheadzi marzą o osobnych, specjalnych pokojach poświęconych tej szalonej obsesji. Osobna, sneakersowa garderoba? Istny raj! Nie wspominając już o tym, jakie to niesamowite uczucie zakładania na swoje stopy świeżej pary butów niemal codziennie. No kto by nie chciał tego doświadczać każdego dnia?

sneakers

Nocowanie pod sklepem w przededniu premiery

Co prawda sneakerheadzi nie są do końca pewni, kto rozpoczął cały ten trend z wcześniejszym ustawianiem się pod sklepem w kolejce, ale z pewnością nie pomylisz sneakerheadów, widząc ich leżących w nocy pod sklepem na ulicy lub w centrum handlowym ze śpiworami i gorącą czekoladą. Ten fakt niestety wkurza niektórych sneakerheadów, którzy kolekcjonują swoje kicksy od dziesięcioleci. Tymczasem nowe buty są dla obecnych kolekcjonerów tak ważne, jak nowy iPhone albo narodziny dziecka! Inni zaś mogą czerpać radość z obserwacji kogoś, kto śpi na zewnątrz przy minusowej temperaturze pod kocem i kawałkiem kartonu. Zjawiskowe!

Dawanie ksywek swoim butom

Dla Ciebie Nike Free to po prostu Nike Free. Tak samo jak buty Converse to… Converse. Tymczasem dla sneakerheadów sprawa ta nie jest tak oczywista. Okazuje się, że sneakerheadzi nazywają swoje ukochane buty tak samo, jak inni nazywają swoje koty, samochody czy kije golfowe. Ma to oczywiście swoje osobiste względy i oddaje ogromne przywiązanie do danej pary oraz szacunek i cześć jej oddawane. Nikomu nie mówi się dobrze o swoich ukochanych przedmiotach w kategorii kolorów, numeru modelu czy kształtu prawda? Sneakersy dla sneakerheadów mają niemal uczucia i należy je traktować tak samo, jak najlepszego członka rodziny. Proste.

Wydawanie połowy pensji na stare sneakersy

Jeśli komuś wydanie zatrważającej ilości gotówki na sneakersy może wydawać się szalone, wyobraźcie sobie, jak trudno jest komuś spoza społeczności sneakerheadów wyjaśnić, że niektórzy są gotowi wydać większą część swojej pensji na kupno starych, nawet już używanych kicksów. Następnie wyobraźcie sobie, że te kupione dopiero co buty są już tak stare, że nie można ich nawet nosić, ponieważ pękłyby, rozpadłyby się i stałyby się zupełnie nie do przyjęcia. Wygląda na to, że sneakerheadzi są szaleni, jednak oni nadal będą trzymać swoje oszczędności na koncie, na wypadek, gdy na portalu aukcyjnym pojawia się pierwsze Air Jordany 1. Takiej okazji nie można przegapić!

pieniądze

 

Noszenie sneakersów na każdą okazję

Choć dobranie butów Timberland do marynarki lub Nike Air Force 1 do garnituru na ślub może spotkać się z niezrozumieniem ze strony najbliższej i dalszej rodziny, sneakerhead i tak zrobi swoje. Ślub, pogrzeb czy uroczyste imieniny ciotki nie są dla niego bowiem sytuacją, dla której miałby zostawić swoje ukochane sneakersy w domu. Takie okazje to dla sneakerheada wspaniałe okoliczności do zaprezentowania swojej jednej, najprawdziwszej miłości i szczerej pasji. Co więcej, trzeba postawić sprawę jasno – po drugim kieliszku wódki już nikt nie będzie zwracał uwagi na to, jakie buty ma się na stopach. Ważniejsze jest to, aby do końca pozostać sobą!new balance

Robienie zdjęć swoim sneakersom… codziennie!

Stanie na środku ruchliwej ulicy lub chodnika i robienie zdjęcia butom, które ma się na nogach może wyglądać śmiesznie i nieco absurdalnie dla osób postronnych. Dla sneakerheadów tymczasem to codzienność i coś zupełnie normalnego! Zabawne jest jednak to, że Ci którzy nie pasjonują się butami z pewnością myślą, że dane zdjęcie zostało zrobione na szybko i niemal od niechcenia. Tymczasem portret butów Adidas Superstar z serią hasztagów jest zwykle wynikiem całej sesji zdjęciowej i wielu prób uzyskania idealnego ujęcia. Właśnie tak to wygląda, a dla sneakerheadów nie ma w tym nic dziwnego. Przecież niektórzy mogą codziennie robić zdjęcia swoim psom, dzieciom czy samochodom. Niech każdy pstryka to, co lubi!

air jordan 14

Wybuchowe reakcje na nadepnięcie

Normalna osoba po podeptaniu swoich butów przez kogoś powie prawdopodobnie „spoko, nic się nie stało”. Nie sneakerhead… Jeśli przez przypadek stąpniesz na wyczyszczonego na błysk, białego buta Adidas ZX Flux lub jakiegokolwiek innego, spodziewaj się wybuchu złości, agresji i paniki jednocześnie. Trzeba pamiętać: tak jak dla jednych samochód, dom lub drogi telefon, tak dla sneakerheadów ich kicksy są równie ważną inwestycją. Nic zatem dziwnego, że przykładają oni dużą wagę czegoś, co ma wartość sentymentalną i kosztowało niemało pieniędzy. A już wściekłą furię wywołasz u sneakerheada wtedy, gdy po nadepnięciu na jego śnieżnobiałe kicksy wykrzykniesz „uważaj, gdzie chodzisz, ziomuś!”. Lepiej zachowaj ostrożność!

Sneakersy ponad godnością

Sneakerheadzi są gotowi na trochę szaleństwa tylko po to, by chronić swoje kicksy – nawet jeśli chodzi o cenę szacunku dla samego siebie. Ale należy pamiętać, że buty te nie były tanie, więc pewność, że się nie pobrudzą jest ważniejsza niż to, co pomyślą sobie ludzie wokół. Dlatego też nie zdziw się, gdy zobaczysz kogoś z workami foliowymi na nogach w deszczowy dzień lub spacerującego boso po plaży – drobne ziarenka piasku mogą na stałe wpaść pod wkładkę i skutecznie zakurzyć niejedną, nowiutką cholewkę! Dbanie o buty jest priorytetem dla kolekcjonerów, więc nikogo nie powinny dziwić takie poświęcenia.

Gardzenie podróbkami – nawet tymi idealnymi

Sneakerhead kupujący podróbki popularnych modeli kicksów nie powinien w ogóle nazywać się prawdziwym sneakerheadem! Żaden szanujący się kolekcjoner nie skusi się na podróbki butów nawet jeśli będą wyglądać w 99% identycznie, jak oryginały. Dla większości ludzi model Air Jordan Retro IV i jego podróbka wyglądają tak samo. Jednak choć podróbki wyglądają obecnie bardzo realistycznie, to brak dobrego samopoczucia i stanie się pośmiewiskiem społeczności sneakersowej jest czymś, na co sneakerhead naprawdę nie może sobie pozwolić! Liczy się godność, uczciwość i szacunek do marki wydającej dany model butów. Tak – sneakerheadzi mają swoją godność!

Daty premier? Już są w pamięci

Sneakerheadzi zawsze patrzą w przyszłość. Niezależnie od tego, czy chcą wydać zbieraną miesiącami gotówkę na nowy model Jordanów czy po prostu będą śledzić to, jak rozchodzą się one wśród swoich kumpli, większość sneakerheadów będzie pamiętać dokładną datę, kiedy następne Air Jordany Retro będą mieć swoją premierę. I pomimo, że nie pamiętają o tym, by wysłać swojej babci kartę urodzinową, to i tak bez problemu wymienią przynajmniej pięć najbliższych dat, kiedy nowy model kicksów pokaże się w sklepach. Niektórzy z nich zaznaczają sobie daty w kalendarzach ściennych, inni zaznaczają przypomnienia w telefonach. Niezależnie od metody, priorytety dla sneakerheadów już dawno zostały ustalone. Ważne, że są, bo niektórzy ludzie po prostu ich nie mają.