Czy sneakersy są częścią „plastikowego” problemu?

Czy wiesz, że przeciętny Amerykanin kupił w 2018 roku siedem par butów, z których wiele jest wykonanych z tworzywa sztucznego? Ponieważ nie podlegają one recyklingowi, większość z nich trafia niestety do śmieci.

Od czego jednak wszystko się zaczęło? Skąd tak wielka popularność butów wykonanych z tworzyw sztucznych, które trują planetę? Buty, które wszystko zmieniły, według projektanta D’Wayne Edwardsa, to model Nike Air Max 1.

Air Max 1

Ich twórca, projektant marki Nike Tinker Hatfield był architektem zanim został projektantem obuwia, a swój model Air Max 1 z 1987 roku projektował dzięki inspiracji słynnym budynkiem: paryskim Centrum Pompidou, które posiadało rury i konstrukcję umieszczone na zewnątrz budynku, a nie ukryte w środku.

Hatfield zastosował te same zasady dla swoich nowych butów, aby podkreślić nową, specjalną technologię: puszysty, nadmuchiwany pęcherz wypełniony powietrzem, który siedział pod piętą użytkownika. W niekończącym się dążeniu do zbudowania najlepszego, najlżejszego i najmocniejszego buta dla sportowców, którzy przekraczali granice ludzkiej wydajności, bąbel był sposobem Nike na złagodzenie presji twardego lądowania stopy głównie na boisku do koszykówki, a także był sposobem aby zaoszczędzić na wadze butów, ponieważ co może być lżejsze od powietrza?

Jako projekt model Air Max 1 był bardzo nowoczesny i po prostu fajny. Symbolizował coś znaczącego w historii projektowania obuwia, co niestety – jak się dziś okazuje – może się zdarzyć tylko z powodu plastiku.

Otóż na całym świecie wyprodukowano ponad 24 miliardy par butów w 2018 roku, a w samych Stanach Zjednoczonych sprzedano ponad dwa miliardy par. To ponad siedem par na osobę każdego roku. Buty te wypełniają szafy Amerykanów, potem gromadzą się w pobliżu drzwi i ostatecznie trafiają tylko do kosza.

Większość tych butów jest częściowo lub w wielu przypadkach całkowicie wykonana z tworzywa sztucznego i materiałów podobnych do plastiku. Plastikowe jest niemal wszystko, począwszy od miękkich podeszew, systemy wewnętrzne, aż po dzianinowe cholewki z poliestru i kruche dziurki na oczka. Ze względu na swoją konstrukcję – zazwyczaj ich wiele elementów jest zszytych, sklejonych i uformowanych razem w skomplikowany sposób – ich recykling jest prawie niemożliwy. Tak więc nasze stopy są tylko krótkim przystankiem w ich długim, naprawdę długim życiu, zanim ułożą się na wysypiskach i spłyną w dół po drogach wodnych – często żyjąc jak zombie przez setki lat.

Na szczęście jednak pierwsze poruszenie rewolucji w historii obuwia budzi podziw, a przemysł sportowy zaczyna intensywnie zastanawiać się nad tym, w jaki sposób może stworzyć lepszą, bardziej zrównoważony projekt dla naszych stóp. Ale aby zrozumieć, jak duże jest to wyzwanie, musimy zrozumieć, jak znaleźliśmy się w świecie, w którym większość butów to miękki zlepek elementów wykonanych niemal w 100 procentach z plastiku.

nike air max

Obuwie rekreacyjne, buty sportowe

Do połowy XIX wieku buty były wykonane z materiałów znalezionych w świecie przyrody. Drewno służyło do stworzenia obcasów i elementów pięty. Garbowane skóry używane były na cholewki i paski. Podeszwy były gumowe lub z korka, a czasem z kawałków drewna wykutych na stopie. Ale zmieniająca się kultura i nauki o materiałach przechodziły również na buty, podobnie jak na wszystko inne.

 

Pod koniec XIX wieku praca fabryczna stała się dominującym rodzajem pracy w Europie i Stanach Zjednoczonych. Raz w roku, zwykle w lecie, fabryki musiały zostać zamknięte w celu naprawy, uwalniając powódź pracowników na świat, z których wielu uciekło nad morze. Był to pierwszy przebłysk współczesnych „wakacji”, nowego rodzaju czasu wolnego, który wymagał nowego zestawu akcesoriów. Zamiast butów roboczych urlopowicze chcieli zatem mieć lekką parę butów, które wytrzymają wilgoć na plaży.

W tym samym czasie rozwijała się kultura sportu i rekreacji. Krokietowi gracze w Anglii chcieli lepszych podeszew, aby utrzymać swoją stabilność podczas celowania. Tenisistki trawnikowe zaś potrzebowały butów, które nie ślizgałyby się na krótko ściętej murawie.

Rozwiązanie? Gumowa podeszwa! Nowy proces chemiczny, który utrzymywał stabilność gumy w wysokich temperaturach, zwany „wulkanizacją”, został wynaleziony w połowie XIX wieku. Nowy, stabilny gumowy materiał szybko znalazł swoje zastosowanie w oponach oraz jako uszczelnienie w silnikach parowych. Wkrótce również znalazł swoje miejsce i na podeszwach obuwia dla ówczesnych sportowców i wczasowiczów.

Dziś możemy śmiało orzec, że wulkanizowana guma była najważniejszym postępem w technologii obuwia w ostatnim stuleciu.

Oryginalna wulkanizowana guma nie była jednak czymś, co teraz uważamy za plastik. Niestety jednak w połowie XX wieku „naturalne” wyroby gumowe zostały prawie hurtowo zastąpione gumami syntetycznymi – bliskim krewnym materiałów, które znamy jako tworzywa sztuczne. Obecnie około 70 procent całej gumy używanej do produkcji jest syntetyczna (według American Chemical Society).

Tymczasem wraz z rozwojem gumy i czasu wolnego – a wraz z nim sportów takich jak bieganie i koszykówka – pojawiły się głosy sportowców i projektantów obuwia, aby uzyskać lepsze systemy amortyzacji, więcej sprężystości, więcej wsparcia i mniej rozciągliwości. W pierwszych dziesięcioleciach XX wieku rynek butów sportowych po prostu eksplodował, a liczba projektów diametralnie wzrosła.

Buty dla fantazji i mody

Nie zapominajmy również, że moda to rzecz, która często napędza innowacje. To produkt pożądania i designu. Tymczasem możliwości nowego materiału wykorzystywanego do ulepszania projektu pchnęły modę do przodu i odwrotnie.

Kiedy buty nazywane hemlines stały się popularne na początku XX wieku, buty – często ukrywane pod długimi spódnicami – stały się częścią wizualnego języka mody damskiej. W latach dwudziestych XX wieku w blasku ery Jazzu buty coraz częściej spotykały tworzywa sztuczne, począwszy od pasków w kształcie litery T pokrytych sztucznymi kryształami (same często wykonane z plastiku) po ultra błyszczące wykończenia z celuloidu na wieczorowych butach.

Jednocześnie kobiety zaczęły masowo wchodzić na amerykańską siłę roboczą, a sam ruch wolności i równości rozwijał się zarówno w czasie wojny jak i później.

To były naprawdę interesujące momenty kulturowe, kiedy kobiety zaczęły zarabiać własne pieniądze, kupować więcej ubrań i stawać się bardziej świadome trendów. W efekcie rosła różnorodność i liczba butów kupowanych w celach bardziej modnych, a nie czysto praktycznych.

Tymczasem tworzywa sztuczne sprawiały, że napełnianie tego nowego rynku było łatwiejsze i tańsze.

Do II wojny światowej wysokie obcasy nabrały silnej symbolicznej mocy. Żołnierze amerykańscy służący za granicą chwytali się za piętę na znak idealnej kobiecości i wieszali plakaty pin-up girls chodzących na wysokich obcasach, malując kobiety po bokach samolotów myśliwskich. Tymczasem w domu większość butów było zwykle na platformie lub klinie wykonanym z naturalnych podstaw. Ale te style nie były popularne wśród żołnierzy.

Właśnie dlatego, gdy tylko wojna się skończyła, platformy i kliny zostały wyrzucone, a era wojennej mody dla kobiet skończyła się. Od teraz moda starała się dostosować kobiety do erotycznych ideałów przedstawianych kobiet podczas działań wojennych.

Praktyczny problem z obcasami był techniczny. Szpilka na pięcie musiała utrzymać zasadniczo cały ciężar użytkownika. Stal działała, ale była droga i ciężka. Drewno nie było wystarczająco silne. Ale nowe ultra twarde tworzywa termoplastyczne były i mogły być pokryte skórą – a później winylem – aby ukryć brzydkie wnętrze.

Projektanci spowodowali kolejną eksplozję jakości i rozszerzenie rodzajów dostępnych materiałów syntetycznych. Wśród nich znalazła się marka Ferragamo, która zaprojektowała kliny na bazie bakelitu i sandały, które wykorzystywały szerokie paski nylonu do cholewek. Tymczasem Roger Vivier zaczął sprzedawać przezroczyste plastikowe botki modnym klientom. Nieco później dyskotekarze z lat siedemdziesiątych mogli kupować buty na platformach o niebiańskiej wysokości. Co ciekawe jeden projekt posiadał małe akwaria umieszczone pod piętami.

Dzięki plastikowi buty nareszcie nie były niczym ograniczone projektowo. Jako wyrazy mody zaczęły odzwierciedlać otaczającą je kulturę, w tym obsesję na punkcie przezroczystych materiałów i tworzyw sztucznych, które były motorem wyścigu kosmicznego.

Nie bez znaczenia był także rozwój kultury skate w zachodnich Stanach Zjednoczonych w latach 60. i 70. XX wieku – napędzany częściowo przez suszę, która zmusiła właścicieli domów do osuszania basenów przydomowych. To zjawisko zostało popchnięte do przodu przez nowe sposoby budowania butów, które musiały wytrzymać wszystkie ekstremalne ruchy deskorolkarza.

Większa wydajność sportowców

Jednocześnie światowa kultura sportowa eksplodowała. Rekordy biegowe były ustanawiane na każdych nowych mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich, a firmy takie jak Adidas i Nike walczyły o to, aby najlepsi sportowcy nosili ich najnowocześniejsze projekty. To samo działo się na boiskach do koszykówki.

Sportowcy chcieli butów, które by się nie rozciągały i chcieli butów, które dałyby im jakikolwiek dodatkowy impuls, jaki mogliby uzyskać. Gumowe podeszwy nie dawały niestety tak dużej elastyczności, a skórzane cholewki za mocno się wyginały.

W 1972 roku Nike wyprodukowała model Nike Cortez. Był to całkowicie nowy projekt dla biegaczy, który obiecywał zrewolucjonizować biegowe doświadczenie. Projektanci modelu Cortez dodali warstwę pianki między podeszwą zewnętrzną a podeszwą środkową wykonaną z „Phylonu”, kompozytu z niewielkich granulek pianki etylen-octanu winylu, które ogrzano, a następnie ochłodzono do miękkiego klina z pianki. Właśnie tak narodziła się sprężysta, elastyczna piankowa podeszwa, jaką znamy dzisiaj.

Mniej więcej w tym samym czasie projektanci byli podekscytowani zastosowaniem skóropodobnych podeszew do cholewek. Materiały te były zwykle wykonane z poliwinylu, rodzaju tworzywa sztucznego. Gracze lubili je za to, że były elastyczne jak skóra, ale mniej zdeformowane. Projektantom podobało się zaś to, że mogli produkować znacznie szerszą gamę kolorów, faktur i wykończeń niż mogliby to zrobić przy użyciu naturalnych skór.

Odtąd sprężyste technologie piankowe i cholewki z winylu stały się trzonem sneakersowej gry. Firmy wynajęły eskadry projektantów i naukowców zajmujących się materiałami, aby ulepszyli chemię lub kształt swoich materiałów. W pocie czoła pracowano nad tym, by wydobyć odrobinę koloru z cholewki lub dać dodatkową energię zwróconą biegaczowi z amortyzatorów podeszew.

Dzisiejsze pianki odbijają o 70 procent więcej energii wysyłanej przez użytkowników butów niż proto-pianki z lat siedemdziesiątych. Wielu biegaczy uważa, że ​​przekłada się to na zauważalny wzrost prędkości biegacza, choć nauka wciąż tego nie zbadała. Niezależnie od tego, nowe technologie zmieniły sposób, w jaki poruszają się stopy i w jaki przebiegają ruchy biegowe. Niektórzy naukowcy i sportowcy uważają, że technologia, taka jak pianki zwracające energię, była kluczowa w rekordowym maratonie Eliuda Kipchoge.

Buty na przyszłość

Nicoline van Enter, ekspert w dziedzinie projektowania obuwia, który koncentruje się na kwestiach związanych z ekologią, całkowicie zmienił krajobraz obuwia. Sprawił on, że buty są lepsze, lżejsze, szybsze, wygodniejsze i bardziej dostępne dla osób na całym świecie. Zatem najważniejsze pytanie brzmi: czy można takie same buty wykonać również w sposób, który wykorzystuje mniej tworzywa sztucznego?

Niektóre firmy obuwnicze szukają sposobów w obuwniczej przeszłości. Na przykład marka Sevilla Smith produkuje każdą parę butów tylko z naturalnych materiałów – pasków skóry, drewna i metalowych gwoździ – projektując każdy but z minimalnej ilości materiałów, aby można je było naprawiać i nosić prawie bez końca.

Obecny trend w projektowaniu obuwia sportowego jest mniej więcej podobny. Wystarczy pomyśleć o modelu Nike Flyknit z elastycznymi dzianinowymi cholewkami. Ten wyszczuplony projekt jest częściowo inspirowany nowoczesną estetyką, ale także ekonomią, ponieważ znacznie taniej jest zrobić buty, które wymagają mniej części do sklejenia lub zszycia.

Ten projekt oferuje również interesującą dla branży okazję. Pokazuje bowiem, że każdy but, który używa mieszanych materiałów, jest trudny, jeśli nie niemożliwy do wykonania. Tak więc buty, które wykorzystują tylko jeden materiał, dają przynajmniej nadzieję na ostateczne przetworzenie surowców wykorzystanych do produkcji sneakersów.

Marka Adidas pracuje nad stworzeniem buta zgodnego z tymi zasadami. Ich sneakersy o nazwie Futurecraft Loop, będące obecnie w fazie rozwoju, są wykonane z jednego materiału (termoplastycznego poliuretanu), który można przynajmniej częściowo poddać recyklingowi. Jednocześnie Adidas i inne marki produkują już buty sportowe z przetworzonych tworzyw wyłowionych z oceanicznych śmieci.

Jednak recykling tworzyw sztucznych jest obecnie trudny. Zbieranie materiałów i przerabianie ich na nowe wymaga energii, a w wielu przypadkach drugie życie surowców jest ich ostatnim, więc recykling wydłuża proces, ale nie rozwiązuje podstawowego problemu.

Rozwiązanie? Musimy po prostu kupować świadomie i konsumować o wiele mniej.

A może przyszłość mogłaby wyglądać jeszcze inaczej? Wyobraźmy sobie buta przyszłości. Mógłby to być płynny materiał, w który zanurza się stopy, gdy wychodzi się z domu każdego dnia. Tworzyłby on idealną formę wokół stopy. Następnie, kiedy wracałoby się do domu, zanurzałoby się stopy w innej rzeczy, która psułaby powstały wcześniej but, poddając go recyklingowi i przygotowując na następny dzień. Na razie to marzenie, ale tego typu kreatywne rozwiązania będą konieczne, jeśli raz na zawsze chcemy porzucić nasz plastikowy nawyk.

A zatem ku pamięci:

  1. Kupujmy nowe sneakersy bardziej świadomie i dbajmy o te modele, które już mamy, by służyły nam dłużej.
  2. Szukajmy butów wykonanych z naturalnych materiałów, najlepiej z minimalistycznymi elementami.
  3. Poprośmy ulubione marki o opracowanie butów z jednego materiału, które w pełni można poddać recyklingowi.