Czy odsprzedawanie sneakersów umarło czy dopiero się rozwija?

Ciekawi Cię to, jak zmienia się rynek wtórny sneakersów na przestrzeni lat? Oto jego kulisy.

Odsprzedawanie niepotrzebnych i nienoszonych par sneakersów w drugie ręce i poszukiwanie na forach i portalach aukcyjnych rzadkich modeli kicksów to jedne z niepodważalnych elementów tworzących sneakerheadowy świat. O tym, jak jest to ważne wiedzą Ci, którzy w pocie czoła kolekcjonowali pieniądze na nowiutką parę Jordanów i musieli ku temu sprzedać swoje stare modele oraz Ci, którym nie udało się dorwać swojego rozmiaru tuż w dniu premiery. Obecnie jednak z odsprzedawaniem i odkupywaniem sneakersów dzieje się coś dziwnego. Spróbujemy to wspólnie zdefiniować i przewidzieć przyszłość ryku wtórnego kicksów.

Chętnych nie brak

Według Josha Lubera, 39-letniego właściciela portalu StockX, który pozwala kupującym i sprzedającym na znajdowanie nowych właścicieli dla sneakersów, rynek wtórny butów sportowych jest wart obecnie miliardy dolarów. Luber nie dostrzega w nim także żadnych oznak spowolnienia czy zmniejszenia zainteresowania. Przy każdej premierze nowego modelu butów – niezależnie od tego, czy są to najnowsze Yeezy czy limitowana edycja Air Jordanów czy współpraca z Ronniem Fiegem, jedno jest pewne: ludzie będą kupować nowe pary z odgórnym założeniem i zamiarem ich odsprzedaży. To, co się zmieniło, to fakt, w jaki sposób ludzie sprzedają zdobyte przez siebie modele. Wcześniej było tak, że ludzie sprzedawali swoje sneakersy po prostu w związku z pozbywaniem się swojej kolekcji i robieniem miejsca na nowe pary. Rzadko kiedy wystawiano na sprzedaż pojedynczą parę, która wzbudzała ogromne emocje i rzadko kiedy czekano na wzrost wartości danej wersji. Teraz, dosłownie każdy sneakerhead próbuje kupić i odsprzedać nowe modele butów w pakietach. Wszystko przebiega również dużo łatwiej i szybciej niż kiedykolwiek dzięki sklepom wysyłkowym takim jak amerykańskie Flight Club czy Stadium Goods. Pomocne są także aplikacje takie jak StockX i GOAT oraz serwisy społecznościowe, zwłaszcza Instagram i Facebook. Odsprzedaż takich butów, jak Nike Air Force, Puma Blaze of Glory czy Adidas Superstar została w pewien sposób znormalizowana i ewoluowała w coś, czego nigdy nie widziano jakieś dziesięć lat temu.

Ułatwienia sprzedaży

Wiele osób sprzedaje buty sportowe, częściowo ze względu na to, że stały się one dużo bardziej popularne niż 10-15 lat temu. Nawet dorosłe kobiety wchodzą na loterie butów Yeezy, a dzieci w wieku poniżej 10 lat starają się samodzielnie nakładać buty, które kupiły w ostatni weekend. Ten obrazek znacznie różni się od wczesnych lat sneakersowej odsprzedaży, gdy w kupno i sprzedaż butów trzeba było zaangażować całą swoją osobę i o własnych nogach dotrzeć do źródła kupna lub zainteresowanego klienta. Jednocześnie takie ograniczenia sprawiały, że odsprzedażą kicksów parało się dużo mniej osób, niż aktualnie. Obecnie jednak sprzedaż sneakersów to nadal etat na pełen wymiar czasu dla wielu ludzi. Rynek wtórny butów sportowych nieustannie rośnie, bo po prostu łatwiej jest aktualnie odsprzedawać buty. Kiedy przypomnimy sobie to, jak wyglądała taka sprzedaż jakieś 10 lat temu, przed oczami mamy serwis eBay i garażowe wyprzedaże. Tego samego zdania jest Jason Faustino, 33-letni współwłaściciel butiku dla sneakerheadów w Nowym Jorku – Extra Butter. Jego sklep aktualnie nie sprzedaje samych butów. Jason codziennie zajmuje się handlem detalicznym w swoim sklepie. Z sentymentem wspomina dni, kiedy buty były sprzedawane za pośrednictwem zwykłej tablicy ogłoszeń. W dzisiejszych czasach sprzedaż jest o niebo łatwiejsza, bo wystarczy przez Internet nabyć przy odrobinie szczęścia rzadką parę butów. Można także bez problemu od razu oszacować, ile jest ona warta, a do samej sprzedaży odnaleźć całą listę różnych kanałów. Obecnie każda para wartościowych i rzadkich sneakersów sprzedaj się w oka mgnieniu, niezależnie od tego, czy jest to aukcja eBay czy produkty na internetowej giełdzie. Sprzedawcy i kupcy mogą także użyć swojego Instagrama i poszukać hasztagów, aby wytropić but, który chcę kupić lub sprzedać. Proste prawda?

Hobby czy biznes

Boom na odsprzedaż obuwia sportowego sprawił, że ze zwykłego hobby wykonywanego w wolnym czasie coraz więcej osób zrobiło z niej sposób na stały dochód i po prostu codzienny biznes. Obecnie można z łatwością spotkać osoby, które zajmują się sprzedażą i kupnem kicksów niejako zawodowo i prowadzą oparte na tym zjawisku przedsiębiorstwa. Rynek wtórny sneakersów to dla niektórych osób zwyczajna kariera w pełnym wymiarze godzin. Niektóre osoby niegdyś sprzedawały sneakersy z bagażniku na giełdach odzieżowych, jednak szybko zrezygnowali z tego kanału sprzedaży, aby otworzyć własne sklepy ze sprzedażą wysyłkową. Inne osoby zaś wkroczyły w ten biznes na świeżo, często nie łącząc go w ogóle z pasją do fenomenalnych modeli, takich jak Adidas Stan Smith czy buty Kangaroos oraz ich historii, lecz jedynie czyhając na zysk w czystej postaci. Starzy sneakerheadzi wspominają czasy, gdy sprzedawali wiele butów na tyłach samochodu, koncentrując się na poszukiwaniu modeli, których ludzie poszukiwali, ponieważ mieli własne wtyki i tajemne powiązania z danym modelem oraz dojście do niesprzedawanych w sklepach par. Kiedyś sprzedawało się buty sportowe, które wcześniej samemu się nosiło. W tamtych czasach sprzedaż lifestyle’owych Air Jordanów z 2006 roku pozwalało na kupno dwóch kolejnych modeli butów naraz. Sneakerheadzi działali tak, że mieli jedną parę butów do noszenia, którą trzymali skrzętnie w swojej szafie, a drugą parę przeznaczali od razu na sprzedaż, by odzyskać choć część zainwestowanych w nią pieniędzy. Obecnie nikt nie troszczy się o to, by mieć dany but dla siebie. Sneakersy są postrzegane tylko i wyłącznie jako wartość pieniężna i drogi gadżet, pod którym kryje się kasa.

Bezwzględny rynek

Przekształcenie odsprzedaży sneakersów od hobby wykonywanego pośpiechu w niepełnym wymiarze godzin do pełnoetatowej kariery zmieniło model biznesowy wielu firm od góry do dołu. W Polsce tego nie zaobserwujemy, jednak w Stanach Zjednoczonych istnieje cała masa biznesów kierujących sneakersy od klienta do klienta i sprzedających fanom kicksów liczne pary butów. Problem z nakręcającym się biznesem sneakersowym jest niestety taki, że coraz trudniej jest kupić buty, które faktycznie się podobają, a o wymarzoną parę trzeba niemal stanąć do boju i, niestety nierzadko, ponieść gorzką porażkę lub nabyć ją z drugiej ręki za cenę kilkukrotnie wyższą niż pierwotna cena rynkowa. W Ameryce znane są natomiast przypadki morderstw za cenę sneakersów i liczne kradzieże butów. Ryzyko związane z osobistym spotkaniem się z potencjalnym klientem sprawiło, że wiele osób przeniosło się ze sprzedażą do Internetu, używając aplikacji lub sklepów on-line. Coraz popularniejsze stają się także witryny nieco normalizujące szybujące jak zwariowane ceny kicksów. Wiele takich witryn przekształciło się ze stron, gdzie potencjalni nabywcy i sprzedawcy mogli znaleźć wartość rynkową posiadanych lub poszukiwanych przez siebie sneakersów na profesjonalne platformy odsprzedaży, eliminując ryzykowne spotkania w celu zawarcia transakcji twarzą-w-twarz.

Zmora i chwała aplikacji

Doświadczeni sneakerheadzi twierdzą, że aplikacje i sklepy internetowe karmiące masowych sprzedawców butów sprawiają, że mniejszym sprzedawcom – prawdziwym miłośnikom z krwi i kości, dużo trudniej jest sprzedać swoją parę butów. Chcą oni po prostu zazwyczaj zarobić trochę pieniędzy, a następnie kupić następną parę. Tymczasem coraz łatwiej jest kupować i odsprzedawać buty sportowe, więc robi to coraz więcej osób. To oznacza, że ich ceny często spadają. Dlatego też strony medalu są dwie: łatwiej jest obecnie kupić buty, ale jako sprzedawca ma się dużo trudniejszą drogę do ich odsprzedania, ponieważ ofert jest o wiele za dużo.

buty-air-jordan-5-retro